piątek, 12 lipca 2013

Od Alec'a- c.d Rose





Przyciągnąłem Rose do siebie i znów ją pocałowałem, tym razem odważniej. Jedną ręką trzymałem ją w talii, a drugą mierzwiłem jej włosy. Nie wiem ile czasu spędziliśmy na pieszczotach. W końcu, dziewczyna odchyliła głowę na kilka centymetrów. Widziałem rumieńce na jej twarzy. Uśmiechnąłem się łobuzersko, na co ona odpowiedziała mi kuksańcem w bok. Zaśmiałem się i zacząłem ją łaskotać. Dziewczyna próbowała się oderwać, ale złapałem ją i przytuliłem mocno, całując w czoło.
- To sen?- wyszeptała.
- A jak ci się wydaje?
- Hm, jeśli to sen, to nie chcę się budzić-mruknęła, kładąc mi głowę na piersi. To było niesamowite. Nie czułem wcześnie czegoś takiego. Rose jest dla mnie ważna. Nie chcę żeby coś się jej stało.
- Słuchaj, myślę że powinniśmy już wracać- powiedziałem, podnosząc się powoli. Dziewczyna wydała z siebie jęk, na znak protestu, ale go zignorowałem. Wstałem i zacząłem zbierać swoje rzeczy. Deszcz wreszcie przestał padać. Powietrze było rześkie.
- Idź, sprawdź co z końmi, a ja zbiorę nasze rzeczy- poleciła Rose. Skinąłem głową i ruszyłem w stronę jaskiń, które były oddalone niezły kawałek od namiotu. Pospieszyłem się trochę i szybko pokonałem ten dystans. Wszedłem do środka i już chciałem odwiązać konie, gdy jakiś dźwięk przykuł moją uwagę. W głębi jaskini, zobaczyłem leżącą postać. Podszedłem bliżej.
- Savana? To ty?- spytałem, widząc niespokojnie śpiącą dziewczynę. Savana poderwała się na równe nogi.
- Co ty tu robisz?- zapytała.
- Jechałem przez las na Karonie. Kiedy się rozpadało, rozbiłem namiot.
- A ona jest czyja?- Savana wskazała na Eter.
- Eter należy do Rose, jest ze mną.
Twarz dziewczyna trochę spochmurniała.
- A ty?- zagadnąłem. Wzruszyła ramionami.
- Zrobiłam sobie wycieczkę. Ale deszcz mi trochę przeszkodził.
Odwróciłem się, żeby odwiązać konie. Dałem im po marchewce. Zabrałem się za wyprowadzanie ich, kiedy Savana zabrała mi jedne wodze.
- Pomogę ci- zaproponowała z uśmiechem.

<Rose? Savana? Niech któraś z was dokończy>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz