Przyciągnąłem Rose do siebie i znów ją
pocałowałem, tym razem odważniej. Jedną ręką trzymałem ją w talii, a
drugą mierzwiłem jej włosy. Nie wiem ile czasu spędziliśmy na
pieszczotach. W końcu, dziewczyna odchyliła głowę na kilka centymetrów.
Widziałem rumieńce na jej twarzy. Uśmiechnąłem się łobuzersko, na co ona
odpowiedziała mi kuksańcem w bok. Zaśmiałem się i zacząłem ją łaskotać.
Dziewczyna próbowała się oderwać, ale złapałem ją i przytuliłem mocno,
całując w czoło.
- To sen?- wyszeptała. - A jak ci się wydaje? - Hm, jeśli to sen, to nie chcę się budzić-mruknęła, kładąc mi głowę na piersi. To było niesamowite. Nie czułem wcześnie czegoś takiego. Rose jest dla mnie ważna. Nie chcę żeby coś się jej stało. - Słuchaj, myślę że powinniśmy już wracać- powiedziałem, podnosząc się powoli. Dziewczyna wydała z siebie jęk, na znak protestu, ale go zignorowałem. Wstałem i zacząłem zbierać swoje rzeczy. Deszcz wreszcie przestał padać. Powietrze było rześkie. - Idź, sprawdź co z końmi, a ja zbiorę nasze rzeczy- poleciła Rose. Skinąłem głową i ruszyłem w stronę jaskiń, które były oddalone niezły kawałek od namiotu. Pospieszyłem się trochę i szybko pokonałem ten dystans. Wszedłem do środka i już chciałem odwiązać konie, gdy jakiś dźwięk przykuł moją uwagę. W głębi jaskini, zobaczyłem leżącą postać. Podszedłem bliżej. - Savana? To ty?- spytałem, widząc niespokojnie śpiącą dziewczynę. Savana poderwała się na równe nogi. - Co ty tu robisz?- zapytała. - Jechałem przez las na Karonie. Kiedy się rozpadało, rozbiłem namiot. - A ona jest czyja?- Savana wskazała na Eter. - Eter należy do Rose, jest ze mną. Twarz dziewczyna trochę spochmurniała. - A ty?- zagadnąłem. Wzruszyła ramionami. - Zrobiłam sobie wycieczkę. Ale deszcz mi trochę przeszkodził. Odwróciłem się, żeby odwiązać konie. Dałem im po marchewce. Zabrałem się za wyprowadzanie ich, kiedy Savana zabrała mi jedne wodze. - Pomogę ci- zaproponowała z uśmiechem. <Rose? Savana? Niech któraś z was dokończy> |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz