niedziela, 14 lipca 2013

Od Rose - c.d Alec'a


Gdy sprzątałam przy namiocie zauważyłam że z Alec'em jest jakaś dziewczyna i prowadzi mojego konia . Zaniepokoiłam się . Podbiegłam do Alec'a . Uśmiechałam się by nie zdradzić zaniepokojenia
- Nareszcie przyszedłeś .
- Rose to jest Savana . Savana to jest Rose . Poznajcie się .
- Witam miło mi - odpowiedziała dziewczyna .
- Mi też ale musimy już jechać . Prawda Alec? - odpowiedziałam z obawą jaka będzie jego reakcja .
- Racja ... Będą się o nas martwić . Nie było nas przez całą noc . Do zobaczenia .
- Papa - Odpowiedziała Savana i pomachała nam ręką .
Odjechaliśmy . Nasze konie się nieco zmęczyły i postanowiliśmy zatrzymać się na łące .
- Rose . Mamy chwilę czasu . Mogę zrobić ci parę zdjęć ?
- Jasne ... ale nie przeszkadza ci to że nie za ładnie się ubrałam ?
- Nie . Za pozuj jakoś ładnie . - odpowiedział i wyciągnął komórkę .
Postarałam się ładnie za pozować . Oto zdjęcie które otrzymałam :


- Śliczne . Dziękuje .
- Nie ma za co .
Po dłuższym odpoczynku , wróciliśmy do domu . Pisaliśmy do siebie sms'y . Nagle dostałam sms'a o następującej treści :
,, Spotkajmy się w jaskini . Czekam . Alec ''

Podpisywaliśmy się pod każdym sms'em . Uszykowałam się i wybiegłam w pośpiechu z domu . Dotarłam do jaskini . Alec wyszedł z bukietem róż . Byłam w szoku . Zaprosił mnie do środka . Gdy tam weszłam zobaczyłam że ściany oświetlone są małymi świeczkami . Ich światło rozbijało się przez kryształy . Przy jeziorku stał mały okrągły stół i dwa krzesła . Usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać .


( c.d Alec )


piątek, 12 lipca 2013

Od Alec'a- c.d Rose





Przyciągnąłem Rose do siebie i znów ją pocałowałem, tym razem odważniej. Jedną ręką trzymałem ją w talii, a drugą mierzwiłem jej włosy. Nie wiem ile czasu spędziliśmy na pieszczotach. W końcu, dziewczyna odchyliła głowę na kilka centymetrów. Widziałem rumieńce na jej twarzy. Uśmiechnąłem się łobuzersko, na co ona odpowiedziała mi kuksańcem w bok. Zaśmiałem się i zacząłem ją łaskotać. Dziewczyna próbowała się oderwać, ale złapałem ją i przytuliłem mocno, całując w czoło.
- To sen?- wyszeptała.
- A jak ci się wydaje?
- Hm, jeśli to sen, to nie chcę się budzić-mruknęła, kładąc mi głowę na piersi. To było niesamowite. Nie czułem wcześnie czegoś takiego. Rose jest dla mnie ważna. Nie chcę żeby coś się jej stało.
- Słuchaj, myślę że powinniśmy już wracać- powiedziałem, podnosząc się powoli. Dziewczyna wydała z siebie jęk, na znak protestu, ale go zignorowałem. Wstałem i zacząłem zbierać swoje rzeczy. Deszcz wreszcie przestał padać. Powietrze było rześkie.
- Idź, sprawdź co z końmi, a ja zbiorę nasze rzeczy- poleciła Rose. Skinąłem głową i ruszyłem w stronę jaskiń, które były oddalone niezły kawałek od namiotu. Pospieszyłem się trochę i szybko pokonałem ten dystans. Wszedłem do środka i już chciałem odwiązać konie, gdy jakiś dźwięk przykuł moją uwagę. W głębi jaskini, zobaczyłem leżącą postać. Podszedłem bliżej.
- Savana? To ty?- spytałem, widząc niespokojnie śpiącą dziewczynę. Savana poderwała się na równe nogi.
- Co ty tu robisz?- zapytała.
- Jechałem przez las na Karonie. Kiedy się rozpadało, rozbiłem namiot.
- A ona jest czyja?- Savana wskazała na Eter.
- Eter należy do Rose, jest ze mną.
Twarz dziewczyna trochę spochmurniała.
- A ty?- zagadnąłem. Wzruszyła ramionami.
- Zrobiłam sobie wycieczkę. Ale deszcz mi trochę przeszkodził.
Odwróciłem się, żeby odwiązać konie. Dałem im po marchewce. Zabrałem się za wyprowadzanie ich, kiedy Savana zabrała mi jedne wodze.
- Pomogę ci- zaproponowała z uśmiechem.

<Rose? Savana? Niech któraś z was dokończy>

środa, 29 maja 2013

Od Rose-c.d Alec'a

Gdy Alec wyszedł poczułam okropne zmęczenie  , ale przysięgłam sobie że nie zasnę. Myślałam o tym, że  najprawdopodobniej zakochałam się w Alec'u . Szczerze to uznałam że raczej na pewno jestem zakochana po uszy w nim . Zastanawiałam się jak mu to powiedzieć . Miałam nadzieję, że mnie nie wyśmieje . Nagle Alec przyszedł  i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę ile czasu myślałam . Chyba zauważył że jestem już zmęczona .
-Co sądzisz o małym odpoczynku - zaproponował
- Jestem potwornie zmęczona , ale muszę ci coś powiedzieć.Ja też mam ci coś do powiedzenia.- oznajmił.
Nastała niezręczna cisza. Po minie Alec'a domyśliłam się, że układa w głowie jak powiedzieć mi tę wiadomość.
-Gdy cię nie było głównie myślałam o pewnej sprawie.
-Ja też.- jego odpowiedzi były coraz bardziej zakłopotane.
Postanowiłam zacząć.
-Myślę, że bardzo dużo  nas łączy i...-urwałam nie wiedząc jak powiedzieć mu, że chcę by był moim chłopakiem.
-Ciężko mi ułożyć słowa, ale mam dla ciebie poważne pytanie.- zauważyłam, że jest zaniepokojony.
-Słucham.
-Czy chcesz...czy zechciałabyś...zostać moją partnerką?-zdziwiło mnie to, gdyż w jednym zdaniu ujął całe moje myśli.
-Tak. Chciałam cię zapytać o to samo.
Ujął moją twarz w swoje dłonie i zbliżył ją do swojej. Patrzył mi głęboko w oczy. Ta chwila była cudowna. Co raz bliżej były nasze twarze. Zbliżyły się na tyle, że czułam jego oddech na ustach. Nie dowierzałam temu co się stało, ale miałam nadzieje  że to nie był sen . Alec mnie pocałował . Jego wargi delikatnie musnęły moje . Byłam oszołomiona .


(c.d Alec )

wtorek, 7 maja 2013

Od Savany- c.d Alec'a


- Ty pierwszy - powiedziałam do Alec'a. Założyłam pierwszą strzałę na cienciwę moje łuku. Jako jedyna w Endler miałam stalowy łuk i strzały. Uważałam je za wygodniejsze i trwalsze. Usłyszałam cichy świst i strzała Aleca trafiła pare centymetrów w prawo od kółka, które narysowałam kredą na drzewie i które służyło jako tarcza do ćwiczeń.
- Nieźle ! - pochwaliłam go z uśmiechem i uniosłam łuk.
- Mogło być lepiej ... - rzekł z delikatnym uśmiechem. Napięłam cięciwe i wycelowałam. Strzała chybiła o zaledwie centymetr.
- Wow ! Jak ty to zrobiłaś ?! - spytał zaskocozny Alec.
- Praktyka - uśmiechnęłam się.

< Alec ? >



Od Alec'a- c.d Rose

Przytuliłem Rose, żeby było jej cieplej. Dziewczyna położyła mi głowę na ramieniu. Siedzieliśmy tak chwilę, słuchając dudnienia deszczu.
-Lepiej?- spytałem, przerywając ciszę.
-O wiele. Dziękuję- odparła.
-Może zjemy te kanapki?- zaproponowałem.- Wybacz, ale nie jadłem nic od rana.
-Jasne, nie ma sprawy! To ja przepraszam. Powinnam była zapytać się wcześniej- skarciła się i uderzyła w głowę, jak to robią głupie blondynki na filmach. Nie oznacza to jednak, że uważam Rose za głupią. Wręcz przeciwnie. Coraz bardziej lubiłem jej towarzystwo.
-Nic się nie stało- zapewniłem ją.
-Tylko, że kanapki są trzy, a nas dwoje...- zaczęła, ale przerwałem jej:
-Mam nóż w plecaku. Wyciągnę go i podzielimy trzecią kanapkę na pół. Proste i logiczne.
Przekroiliśmy jedną kanapkę na pół. Rose zaczęła jeść, ale ja wstałem i odtworzyłem namiot żeby wyjść.
-Gdzie idziesz?- spytała, nagle wystraszona. Uśmiechnąłem się uspokajająco i odgarnąłem jej z twarzy niesforny kosmyk włosów.
-Idę sprawdzić co z końmi. Ukryłem je w jaskini, ale mogą być trochę wystraszone.
-Wróć szybko- poprosiła. Skinąłem głową i wyszedłem.

<Rose, co robiłaś kiedy mnie nie było?>

Od Alec'a- c.d Savany

- A nie chciałabyś najpierw zjeść?- zapytałem, wskazując miskę z płatkami. Dziewczyna zarumieniła się lekko. Wstałem i odniosłem talerz do zlewu. Oparłem się o szafki plecami.
- Ty sobie spokojnie zjedz, a ja pójdę po swój łuk. Zobaczymy się za 10 minut, żebyś zdążyła się przygotować- stwierdziłem i wyszedłem z kuchni. Pobiegłem do pokoju. Z mojej szafki wyciągnąłem najcenniejszą rzecz jaką miałem - mój ręcznie robiony łuk, z drzewa jesionu. Uratował mnie przed głodówką, kiedy uciekłem z domu. Dom. Nie, nie mogę teraz o tym myśleć. Savana czeka. Wziąłem więc łuk i kołczan ze strzałami i zbiegłem na dół. Savana właśnie skończyła jeść. W ręce trzymała swój łuk. Uśmiechnąłem się do niej.
-No to chodźmy.
Poszliśmy do lasu. Wybraliśmy polanę z dużą ilością drzew, żeby mieć w co celować.
-Kto zaczyna?- spytałem.

<Savana, dokończ>

sobota, 4 maja 2013

Od Leili

Przechadzałam się po lesie, jednym z miejsc, które mnie odprężało. Tu mogłam spokojnie pomyśleć, w ciszy nabierałam sił. Zamknęłam powieki, wsłuchując się w szum wiatru, który wiał tak delikatnie, że ledwo można było go wyczuć. Trwałam tak przez dłuższy czas, gdy nagle usłyszałam a raczej wyczułam że ktoś się zbliża. Spięłam się, gotowa do ataku i odwróciłam się powoli, przede mną stał wielki, biały wilk. Domyśliłam się, że to ktoś z watahy, więc natychmiast rozluźniłam się i obserwowałam wilka z zaciekawieniem. Gdy podszedł bliżej, uśmiechnęłam się nikle.
-Ty musisz być James. Ja jestem Leila.- Odparłam, czekając na jego reakcję. Przechylił nieco głowę na bok, wpatrując się we mnie. Wiedziałam, że nie może mi odpowiedzieć ale potrafiłam rozpoznać różne zachowania. Nagle w tej samej chwili spojrzeliśmy przed siebie, zauważając drobną blondynkę. Dziewczyna dostrzegając nas, zatrzymała się na chwilę i w końcu ruszyła w naszą stronę. Przedstawiła się jako Alice Brandon. Zauważając jej niepewność, uśmiechnęłam się i uścisnęłam lekko jej dłoń.
-Jestem Leila, Leila Morgan.

<cd. James>