środa, 1 maja 2013

Od Alec'a- c.d Rose




Byłem zdziwiony, że się zgodziła, a jeszcze bardziej zdziwiła mnie jej prośba. No cóż, nie mogłem pozwolić, żeby się zawiodła.
Weszliśmy do tajemniczej jaskini. Wyciągnąłem latarkę, którą zawsze nosiłem przy sobie (nigdy nie wiesz, gdzie spędzisz noc) i zapaliłem ją. W jaskini zrobiło się odrobinę jaśniej. Poszliśmy w głąb. Nagle Rose krzyknęła. Odwróciłem się szybko w jej stronę, ale zaraz się uspokoiłem.
-To był tylko nietoperz- uspokoiłem ją. Nie wyglądała na przekonaną. Wyciągnąłem więc rękę w jej stronę. Jej chłodne palce splotły się z moimi. Ścisnąłem lekko jej dłoń i ruszyliśmy dalej. Minęło nas jeszcze kilka nietoperzy, ale Rose już nie krzyczała. Wystarczyło, że ściskała moją rękę. Doszliśmy w ślepy zaułek.
-Wracamy?- spytała. Popatrzyłem na nią, a potem przeniosłem wzrok na ścianę jaskini.
-Ale jesteśmy już przy końcu- odparłem.
-Jak to? To przecież ściana- zdziwiła się. Uśmiechnąłem się do niej, po czym uderzyłem w sam środek ściany. Złapałem Rose w talii i odsunąłem ją szybko na kilka metrów, żeby kamienie nic jej nie zrobiły. Po chwili podszedłem obejrzeć swoje dzieło. Dziura była wielka. Przeszedłem przez nią i podałem rękę Rose, żeby pomóc jej przejść. Już po chwili oboje staliśmy po drugiej stronie, a przed nami ciągnęło się małe jeziorko.
-Ta dam- powiedziałem, rozkładając ręce jak gość z reklamy, pokazujący samochód najnowszej generacji.
-Skąd wiedziałeś?
-Nie wiedziałem. Tam gdzie kiedyś mieszkałem, też była taka jaskinia. I w głębi niej było jeziorko. Pomyślałem, że może tu też będzie- odpowiedziałem.
-A jak rozwaliłeś ścianę?
-Uderzyłem w najsłabszy punkt.
Posiedzieliśmy chwilę przy brzegu.


<Rose, dokończ>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz