- Tak od dawna - odpowiedziałam . Alec był fajnym chłopakiem . Miałam z nim coś wspólnego . - To Arab ?
- Tak . A ty masz konia ? - Tak mój to Fryz . Nazywa się Eter . A twój ? - Karon . - Masz ochotę na spacer . Moglibyśmy pogadać . - Tak - uśmiechnął się do mnie . Poszliśmy do lasu . Spacerowaliśmy , gdy nagle potknęłam się o wystający korzeń . Alec mnie złapał . - Dziękuję że mnie złapałeś . - uśmiechnęłam się nieśmiało . - Nie ma za co . Szkoda żebyś ubrudziła się w ziemii . - Jestem straszną niezdarą i często się potykam . - Na pewno nie . - zaprzeczył . Był naprawdę bardo miły . - Uważam że jesteś bardzo zręczna jak na dziewczynę . - Masz coś przeciwko dziewczynom - zapytałam żartobliwie . - Nie . Ale ty jesteś wyjątkowo zręczna - uśmiechnął się . Poszliśmy dalej . Nagle natrafiliśmy na jakąś tajemniczą jaskinię , której nie widziałam tu wcześniej . - O zobacz jakaś jaskinia . Wejdziemy zobaczyć co tam jest ? - zapytał -Trochę się boję , ale dobrze możemy wejść ale pod jednym warunkiem . - Jakim ? - Jakby coś się stało , ty masz mnie bronić - roześmiałam się wraz z nim . - No to wchodzimy ... < c.d Alec > |
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
Od Alec'a
Biegłem ile sił w nogach. Właścicielowi
małego lasku, w którym przebywałem jakiś czas nie spodobała się moja
wizyta. W sumie nie mogę się dziwić. Zjadłem chyba wszystkie jagody,
które były w pobliżu i wystraszyłem część zwierząt.
-Jak ja cię dorwę chuliganie....!!!!!!!- słyszałem za sobą. Zaśmiałem się. Przecież on nie mógł mnie dogonić. Jestem wilkołakiem, biegam sto razy szybciej niż on.
Biegłem dalej, aż dotarłem do jaskini, w której był mój koń. Znalazłem go kilka dni temu. Wsiadłem na niego i popędziliśmy galopem. Jechaliśmy jakiś czas, kiedy Karon (bo tak nazywa się ogier) stanął nagle dęba. Ściągnąłem mocniej wodze, żeby go uspokoić. Wciągnąłem głośno powietrze i zrozumiałem co go tak przestraszyło. W pobliżu były wilkołaki.
-Spokojnie maleńki. Wszystko będzie w porządku- uspokoiłem Karona. Spokojnym kłusem pojechaliśmy dalej. Po chwili ujrzałem piękny wodospad. U jego podnóży siedziała bardzo ładna dziewczyna o ciemnych włosach. Zsiadłem z konia i podszedłem do niej.
-Witaj. Siedzisz tutaj sama?- spytałem. Dziewczyna popatrzyła na mnie nieufnie.
-Niedaleko są moi znajomi- odparła. Podałem jej rękę.
-Nazywam się Alexander, ale możesz mi mówić Alec.
-Ja jestem Rose.
Rose uścisnęła lekko moją dłoń, po czym splotła ręce na piersi.
-Miło mi cię poznać, Rose.
Mój koń parsknął i podszedł bliżej. Pogłaskałem go po grzywie.
-Co jest, mały?- szepnąłem mu do ucha.
-On wyczuwa kim jesteśmy, prawda?- odezwała się niespodziewanie, Rose. Skinąłem głową.
-Czyli się nie myliłem- mruknąłem.- Jeździsz?
Wskazałem na konia.
<Rose, dokończysz?>
-Jak ja cię dorwę chuliganie....!!!!!!!- słyszałem za sobą. Zaśmiałem się. Przecież on nie mógł mnie dogonić. Jestem wilkołakiem, biegam sto razy szybciej niż on.
Biegłem dalej, aż dotarłem do jaskini, w której był mój koń. Znalazłem go kilka dni temu. Wsiadłem na niego i popędziliśmy galopem. Jechaliśmy jakiś czas, kiedy Karon (bo tak nazywa się ogier) stanął nagle dęba. Ściągnąłem mocniej wodze, żeby go uspokoić. Wciągnąłem głośno powietrze i zrozumiałem co go tak przestraszyło. W pobliżu były wilkołaki.
-Spokojnie maleńki. Wszystko będzie w porządku- uspokoiłem Karona. Spokojnym kłusem pojechaliśmy dalej. Po chwili ujrzałem piękny wodospad. U jego podnóży siedziała bardzo ładna dziewczyna o ciemnych włosach. Zsiadłem z konia i podszedłem do niej.
-Witaj. Siedzisz tutaj sama?- spytałem. Dziewczyna popatrzyła na mnie nieufnie.
-Niedaleko są moi znajomi- odparła. Podałem jej rękę.
-Nazywam się Alexander, ale możesz mi mówić Alec.
-Ja jestem Rose.
Rose uścisnęła lekko moją dłoń, po czym splotła ręce na piersi.
-Miło mi cię poznać, Rose.
Mój koń parsknął i podszedł bliżej. Pogłaskałem go po grzywie.
-Co jest, mały?- szepnąłem mu do ucha.
-On wyczuwa kim jesteśmy, prawda?- odezwała się niespodziewanie, Rose. Skinąłem głową.
-Czyli się nie myliłem- mruknąłem.- Jeździsz?
Wskazałem na konia.
<Rose, dokończysz?>
sobota, 27 kwietnia 2013
Od Kanon
"Piękne."
Próbowałam wyostrzyć kadr, ale po chwili stwierdziłam, że w naturalnej ostrości kwiat będzie prezentował się o niebo lepiej.
"Jeszcze tylko perspektywa."
Zdjęcie bardzo mi się spodobało. Uwielbiałam to robić. Kochałam uczucie towarzyszące myśli, że jednym jedynym kliknięciem mogę zachować coś ważnego.
Rozłożyłam fioletowy koc i położyłam się. Ten ogród był naprawdę bardzo piękny.
"Tak wiele obiektów do ujęcia."
Byłam tu od zaledwie trzech dni, ale nie zamieniłam z nikim słowa. Przyszłam nieproszona, zajęłam miejsce i zostałam. Taki układ niezbyt mi odpowiadał, ale nie przejmowałam się tym zbytnio.
Leżałam z aparatem przy twarzy, robiąc niedbałe zdjęcia chmur przelatujących nade mną.
"Obłoki pełne wspomnień."
Nie spostrzegłam, kiedy zrobiło się ciemno. Wstałam, obejrzałam się i ponownie padłam na koc.
"Mogłoby zostać tak na zawsze. Ja, ogród i mój aparat."
Odkąd pamiętam bałam się wilków i nie tyle co strach ile nienawiść mnie do nich zniechęcał. Las otaczał świątynie, w której się wychowałam. Las pełen tych strasznych stworzeń.
"To była pomyłka."
Przez jeden głupi błąd stałam się jedną z nich. Moją jedyną pamiątką i zarazem ucieczką był mój aparat. Jedyne co napawało mnie radością w tej beznadziejnej sytuacji to fakt, że zachowałam siebie. Swoje człowieczeństwo, które niestety opuszczało mnie z każdą kolejną transformacją.
"Zawsze coś."
Nie chciałam o tym dłużej myśleć, dlatego położyłam się, ścisnęłam koc w dłoniach i nieświadomie zasnęłam.
Próbowałam wyostrzyć kadr, ale po chwili stwierdziłam, że w naturalnej ostrości kwiat będzie prezentował się o niebo lepiej.
"Jeszcze tylko perspektywa."
Zdjęcie bardzo mi się spodobało. Uwielbiałam to robić. Kochałam uczucie towarzyszące myśli, że jednym jedynym kliknięciem mogę zachować coś ważnego.
Rozłożyłam fioletowy koc i położyłam się. Ten ogród był naprawdę bardzo piękny.
"Tak wiele obiektów do ujęcia."
Byłam tu od zaledwie trzech dni, ale nie zamieniłam z nikim słowa. Przyszłam nieproszona, zajęłam miejsce i zostałam. Taki układ niezbyt mi odpowiadał, ale nie przejmowałam się tym zbytnio.
Leżałam z aparatem przy twarzy, robiąc niedbałe zdjęcia chmur przelatujących nade mną.
"Obłoki pełne wspomnień."
Nie spostrzegłam, kiedy zrobiło się ciemno. Wstałam, obejrzałam się i ponownie padłam na koc.
"Mogłoby zostać tak na zawsze. Ja, ogród i mój aparat."
Odkąd pamiętam bałam się wilków i nie tyle co strach ile nienawiść mnie do nich zniechęcał. Las otaczał świątynie, w której się wychowałam. Las pełen tych strasznych stworzeń.
"To była pomyłka."
Przez jeden głupi błąd stałam się jedną z nich. Moją jedyną pamiątką i zarazem ucieczką był mój aparat. Jedyne co napawało mnie radością w tej beznadziejnej sytuacji to fakt, że zachowałam siebie. Swoje człowieczeństwo, które niestety opuszczało mnie z każdą kolejną transformacją.
"Zawsze coś."
Nie chciałam o tym dłużej myśleć, dlatego położyłam się, ścisnęłam koc w dłoniach i nieświadomie zasnęłam.
Od Łucji- c.d Rose
-Ja jestem Łucja Cross. Miło mi.-wyczułam w niej wilkołaka.
-Hmm. Masz ładnego konia.
-Dzięki.
-Dziwne,że się nie boi.
-Opiekuję się nim odkąd pamiętam. Przyzwyczaił się.
-Chcesz dołączyć do nas? Bo chyba jesteś-zaczęłam coraz ciszej mówić-wilkołakiem-wyszeptałam.
-Tak. Jestem.
-Ok. A więc,jak już mówiłam. Chcesz do sfory?
-Tak.
-Ok. To zaprowadzę Cię do przywódczyni,Klary.-Przeszłyśmy przez kilka korytarzy. Później skręciłam w lewo i powiedziałam:
-To pokój przywódczyni. Na razie zostawiam Cię samą. Zobaczymy się później.
-Dobrze. Dziękuję.-I weszła do pokoju. Słyszałam tylko jak mówiła:
-Witam. Jestem Rose. Przyprowadziła mnie tu Łucja. Czy mogłabym dołączyć do sfory?-"Klara zapewne się zgodziła" pomyślałam i poszłam.
<Klara jak chcesz to dokończ>
-Hmm. Masz ładnego konia.
-Dzięki.
-Dziwne,że się nie boi.
-Opiekuję się nim odkąd pamiętam. Przyzwyczaił się.
-Chcesz dołączyć do nas? Bo chyba jesteś-zaczęłam coraz ciszej mówić-wilkołakiem-wyszeptałam.
-Tak. Jestem.
-Ok. A więc,jak już mówiłam. Chcesz do sfory?
-Tak.
-Ok. To zaprowadzę Cię do przywódczyni,Klary.-Przeszłyśmy przez kilka korytarzy. Później skręciłam w lewo i powiedziałam:
-To pokój przywódczyni. Na razie zostawiam Cię samą. Zobaczymy się później.
-Dobrze. Dziękuję.-I weszła do pokoju. Słyszałam tylko jak mówiła:
-Witam. Jestem Rose. Przyprowadziła mnie tu Łucja. Czy mogłabym dołączyć do sfory?-"Klara zapewne się zgodziła" pomyślałam i poszłam.
<Klara jak chcesz to dokończ>
Od Alice
Moja historia zaczęła się pewnego wiosennego dnia. Jak zawsze dzień
rozpoczynałam od długiego spaceru z moją ukochaną princess. Jest ona
dalmatyńczykiem, którą dostałam na swoje 12 urodziny. Pomału poszłyśmy w
stronę lasku do ,którego często chodzimy. Lubiłam to miejsce, ponieważ
było tam dużo zwierząt jak i wspaniałe, zapierające wdech w piersiach
widoki. Lecz to co zobaczyłam całkowicie mnie zszokowało. Ujrzałam
przepiękną dziewczynę o długich, czarnych włosach a przy
niej stał ogromny, biały wilk. (Domyśliłam się że jest to wilkołak) Nie
pewnie podeszłam do nich.
-Witajcie. Jestem Alice Brandon
Dziewczyna uśmiechnęła się i wyciągnęła do mnie rękę.
<cd. Leila>
-Witajcie. Jestem Alice Brandon
Dziewczyna uśmiechnęła się i wyciągnęła do mnie rękę.
<cd. Leila>
środa, 24 kwietnia 2013
Od Rose
Wszystko zaczęło się pewnego dnia . Postanowiłam jechać na przejażdżkę
moją klaczą , która miała na imię Eter . Ciężko było to nazwać
przejażdżką gdyż miałam pełno bagaży. Bardzo podobała mi się okolica.
Postanowiłam tam zostać . Moja klacz dziwnie się zachowywała ale
przewidziałam to gdyż było to terytorium innych wilkołaków . Eter miała
zaufanie tylko do mnie i moich rodziców. Nagle usłyszałam rozmowę i
zobaczyłam że niedaleko jest wielki dom . Postanowiłam zobaczyć kto tam
mieszka . Zadzwoniłam do drzwi . Otworzyła mi dziewczyna o rudych
włosach .
-Witaj . Jestem Rosalie Moon , ale mów mi Rose.
Dziewczyna wyglądała na miłą . Uśmiechnęłam się do niej
<cd. Łucja>
-Witaj . Jestem Rosalie Moon , ale mów mi Rose.
Dziewczyna wyglądała na miłą . Uśmiechnęłam się do niej
<cd. Łucja>
wtorek, 23 kwietnia 2013
Od Klary- c.d James'a
-Znam kilka zespołów, które lubię, ale nie mam ulubionego.- powiedziałam.- Przejdziemy się?- spytałam z błyskiem w oku.
-No pewnie!- odpowiedział z radością.
-To chodź!- ponagliłam go i pobiegłam na dwór.
Słyszałam głośne kroki chłopaka, biegnącego za mną. Gdy wyszłam na dwór od razu poczułam popołudniową bryzę. Po chwili James znajdował się tuż przy mnie. Dużo czasu zajęło nam rozmawianie o wszystkim i o niczym, zwiedzanie terenów i wygłupianie się. Gdy przechodziliśmy przez las zobaczyłam małego królika uwięzionego w klatce. Natychmiast podbiegłam do niego i wypuściłam malucha.
-Niech tylko dorwę tego, który to zrobił.- warknęłam.
Byłam zła, lecz poszliśmy dalej. Po krótkim czasie podróży doszliśmy do obrzeża terenów. Postanowiliśmy wracać. Po kilku chwilach drogi powrotnej wdepnęłam w zatrzask, a moja noga utknęła w metalowej pułapce. Ciężko upadłam na ziemię. Poczułam niewyobrażalny ból w okolicahc kostki, a z mojej nogi zaczęła lać się krew.
Chodzi o taki rodzaj pułapki:
(James?)
-No pewnie!- odpowiedział z radością.
-To chodź!- ponagliłam go i pobiegłam na dwór.
Słyszałam głośne kroki chłopaka, biegnącego za mną. Gdy wyszłam na dwór od razu poczułam popołudniową bryzę. Po chwili James znajdował się tuż przy mnie. Dużo czasu zajęło nam rozmawianie o wszystkim i o niczym, zwiedzanie terenów i wygłupianie się. Gdy przechodziliśmy przez las zobaczyłam małego królika uwięzionego w klatce. Natychmiast podbiegłam do niego i wypuściłam malucha.
-Niech tylko dorwę tego, który to zrobił.- warknęłam.
Byłam zła, lecz poszliśmy dalej. Po krótkim czasie podróży doszliśmy do obrzeża terenów. Postanowiliśmy wracać. Po kilku chwilach drogi powrotnej wdepnęłam w zatrzask, a moja noga utknęła w metalowej pułapce. Ciężko upadłam na ziemię. Poczułam niewyobrażalny ból w okolicahc kostki, a z mojej nogi zaczęła lać się krew.
Chodzi o taki rodzaj pułapki:
(James?)
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Od Łucji- c.d Klary
Zaprowadziła mnie do pięknego dużego pokoju,położonego na którymś piętrze wielkiego budynku.
-Będziesz mieszkała z Chole i ze mną.
-Ok. A kto to Chole? Domyślam się,że członek waszej sfory,tylko kiedy ją poznam?
-Jak przyjdzie do pokoju.-powiedziała z uśmieszkiem-za jakąś godzinkę.
-Ok. Dziękuję ci.
-Proszę.-Nagle,z mojej kieszeni wysunął się rudy lisi ogonek.-Hmm? Co to? Chyba nie polujesz dla futra?
-Nie. Skondrze. To moja mała przyjaciółka. Gonili ją ludzie.-wychyliła łepek z kieszeni.
-Słodka. Ale poznam twoją przyjaciółkę później. Na razie muszę iść. Pa.
-Pa.-I poszła. Weszłam do pokoju i rozpakowałam się. Po tej czynności,powiedziałam do młodej lisiczki.
-Trzeba Cię jakoś nazwać. Nie lubisz imion typu Fafik?-Zwierze potrząsnęło głową na nie-Ja też-uśmiechnęłam się-Możeee-chwila namysłu- Forest?-stworzonko zaczęło skakać i kiwać głową na tak.-hahahah. Mi też się podoba to imię. A więc od dziś jesteś Forest.-Nagle w myślach usłyszałam: "Piękne piękne imię. Mam tylko jedną prośbę. Mogę zostać twoją towarzyszką i najleprzą przyjaciółką?"
-T-to ty?-pokiwała głową-wow nie wiedziałam,że masz moce-"To nie ja tylko ty. Nie wiesz jakie masz moce?"-Jeszcze odkrywam. A i oczywiście,że możesz być moją przyjaciółką i towarzyszką-powiedziałam z uśmiechem.
Od kiedy się nią zajmowałam zaczęła pięknieć. Była coraz więkrza i śliczniejsza. Bardziej zadbana. Lecz pewnego dnia,jej nogi zaczęły się dłuzyć (trochę za bardzo) zaczęłam się tym martwić. Ale jak tak myślałam do pokoju weszła Chole.
-Kim jesteś?-zapytała nieufnie.
-Jestem nowa. Mam na imię Łucja a ty pewnie jesteś Chole?
-Tak zgadza się. Witam w sforze.-Powiedziała. Po tych słowach zobaczyła liska.
<Co powiedziałaś Chole?>
Lisek jak zaczęłam się nim opiekować (bardziej zadbany):
Lisek teraz:
-Będziesz mieszkała z Chole i ze mną.
-Ok. A kto to Chole? Domyślam się,że członek waszej sfory,tylko kiedy ją poznam?
-Jak przyjdzie do pokoju.-powiedziała z uśmieszkiem-za jakąś godzinkę.
-Ok. Dziękuję ci.
-Proszę.-Nagle,z mojej kieszeni wysunął się rudy lisi ogonek.-Hmm? Co to? Chyba nie polujesz dla futra?
-Nie. Skondrze. To moja mała przyjaciółka. Gonili ją ludzie.-wychyliła łepek z kieszeni.
-Słodka. Ale poznam twoją przyjaciółkę później. Na razie muszę iść. Pa.
-Pa.-I poszła. Weszłam do pokoju i rozpakowałam się. Po tej czynności,powiedziałam do młodej lisiczki.
-Trzeba Cię jakoś nazwać. Nie lubisz imion typu Fafik?-Zwierze potrząsnęło głową na nie-Ja też-uśmiechnęłam się-Możeee-chwila namysłu- Forest?-stworzonko zaczęło skakać i kiwać głową na tak.-hahahah. Mi też się podoba to imię. A więc od dziś jesteś Forest.-Nagle w myślach usłyszałam: "Piękne piękne imię. Mam tylko jedną prośbę. Mogę zostać twoją towarzyszką i najleprzą przyjaciółką?"
-T-to ty?-pokiwała głową-wow nie wiedziałam,że masz moce-"To nie ja tylko ty. Nie wiesz jakie masz moce?"-Jeszcze odkrywam. A i oczywiście,że możesz być moją przyjaciółką i towarzyszką-powiedziałam z uśmiechem.
Od kiedy się nią zajmowałam zaczęła pięknieć. Była coraz więkrza i śliczniejsza. Bardziej zadbana. Lecz pewnego dnia,jej nogi zaczęły się dłuzyć (trochę za bardzo) zaczęłam się tym martwić. Ale jak tak myślałam do pokoju weszła Chole.
-Kim jesteś?-zapytała nieufnie.
-Jestem nowa. Mam na imię Łucja a ty pewnie jesteś Chole?
-Tak zgadza się. Witam w sforze.-Powiedziała. Po tych słowach zobaczyła liska.
<Co powiedziałaś Chole?>
Lisek jak zaczęłam się nim opiekować (bardziej zadbany):
Lisek teraz:
Od Klary- c.d Łucji
-Poczekaj.- powiedziałam spokojnie.- Czy jesteś wilkołakiem?- spytałam cicho.
Dziewczyna odsunęła się ode mnie.
-Tak.- powiedziała nieufnie.
Ucieszyłam się w duchu, ponieważ nie chciałam jej zabijać co powinnam zrobić jeżeli niewłaściwa osoba dowiedziłaby się o naszym istnieniu.
-A ty?- spytała nie przysuwając się.
-Jestem założycielką i Alfą sfory wilkołaków.- powiedziłam dumnie.
-Naprawdę?- spytała z błyskiem w oczach.
-A dlaczego miałabym kłamać?- spytałam ironicznie.
-Mogłabym dołączyć?- powiedziała.
-Wiesz, co?... Zadajesz za dużo pytań.- powiedziałam śmiejąc się.- Oczywiście, że możesz.- odrzekłam.
(Łucja?)
Dziewczyna odsunęła się ode mnie.
-Tak.- powiedziała nieufnie.
Ucieszyłam się w duchu, ponieważ nie chciałam jej zabijać co powinnam zrobić jeżeli niewłaściwa osoba dowiedziłaby się o naszym istnieniu.
-A ty?- spytała nie przysuwając się.
-Jestem założycielką i Alfą sfory wilkołaków.- powiedziłam dumnie.
-Naprawdę?- spytała z błyskiem w oczach.
-A dlaczego miałabym kłamać?- spytałam ironicznie.
-Mogłabym dołączyć?- powiedziała.
-Wiesz, co?... Zadajesz za dużo pytań.- powiedziałam śmiejąc się.- Oczywiście, że możesz.- odrzekłam.
(Łucja?)
niedziela, 21 kwietnia 2013
Zmiany!
Żaden wilkołak nie może zmieniać się w wilka ot tak. Przemiana następuje tylko w czasie działania amartantu. Proszę to zapamiętać i nie pisać, że nauczyliście się przemieniać kiedy chcecie!!!
Alfa, Klara
Alfa, Klara
sobota, 20 kwietnia 2013
Towarzysze!
Na naszym blogu pojawili się towarzysze! Teraz każdy wikołak może mieć swojego puszystego (lub nie) przyjaciela. Wystarczy wysłać ten formularz:
link do zdjęcia (realne)
Imię:
Rasa:
Płeć:
Charakter:
Właściciel:
link do zdjęcia (realne)
Imię:
Rasa:
Płeć:
Charakter:
Właściciel:
Od James'a- c.d Klary
Poszedłem za Klarą. Dziewczyna poprowadziła mnie do góry, otworzyła
drugie drzwi od strony schodów i wprowadziła mnie do środka. Pokój, do
którego weszliśmy był ogromny. Miał jasne ściany. W pomieszczeniu stały
trzy łóżka, szafa i jakiś stolik.
-Na razie będziesz mieszkał tu sam.-Powiedziała Klara.
-Aha...-Odparłem i rzuciłem mój plecak na najbliższe łóżko, po czym na nim usiadłem.
Zapanowała niezręczna cisza, więc zapytałem.
-Masz jakieś ulubione zespoły?-Uśmiechnąłem się.
<Klara?>
-Na razie będziesz mieszkał tu sam.-Powiedziała Klara.
-Aha...-Odparłem i rzuciłem mój plecak na najbliższe łóżko, po czym na nim usiadłem.
Zapanowała niezręczna cisza, więc zapytałem.
-Masz jakieś ulubione zespoły?-Uśmiechnąłem się.
<Klara?>
Od Łucji- Historia
A oto moja Historia:
Miałam jak zwykle długi, nudny,samotny dzień. Żyłam jak normalny człowiek,ale kochałam,kiedy zamieniałam się w wilka. Czułam się wolna,ale musiałam się ukrywać. Każdy,kto miał do czynienia z łowcą,wie,że on wyczuwa wilkołaki, a ja mam u niego dług życia (nie zauważył mnie,kiedy napadł rodzinę ale dowiedział się,że przeżyłam i od tamtej pory na mnie poluje). W szkole nie miałam przyjaciół. W domu nie miałam nikogo,kto mógłby mnie powitać. Pewnego deszczowego dnia, zobaczyłam pogoń za...małym liskiem:
To nie sprawiedliwe. Pomyślałam. Wiedziałam co czuje. Miałam podobną sprawę. Nie wiem,jak to zrobiłam (nie było pory wilczej),ale zamieniłam się w wilka,i pobiegłam ku koniom z pogoni. Wystraszyłam i konie i ludzi,po czym chwyciłam liska i pobiegłam na polanę. Znów byłam człowiekiem. Lisek się trochę wystraszył wielkiego białego wilka,więc schował się do pnia,ale wyszedł,widząc kobietę zamiast wilka. Wzięłam go. Nie miał rodziny. Po paru dniach,kiedy szłam do lasu zobaczyłam wielki dom. Dochodził stamtąd zapach wilków,więc podeszłam i zapukałam. Lisek wtulił mi się w bluzę,tak,że nie było go widać. Otworzyła młoda,ruda kobieta.
-Witam.-powiedziała
-Ee hej. Przepraszam to pomyłka.-Zapach zniknął. Już chciałam się wycofać,kiedy zatrzymał mnie jej głos.
<Co powiedziałaś Klara?>
Miałam jak zwykle długi, nudny,samotny dzień. Żyłam jak normalny człowiek,ale kochałam,kiedy zamieniałam się w wilka. Czułam się wolna,ale musiałam się ukrywać. Każdy,kto miał do czynienia z łowcą,wie,że on wyczuwa wilkołaki, a ja mam u niego dług życia (nie zauważył mnie,kiedy napadł rodzinę ale dowiedział się,że przeżyłam i od tamtej pory na mnie poluje). W szkole nie miałam przyjaciół. W domu nie miałam nikogo,kto mógłby mnie powitać. Pewnego deszczowego dnia, zobaczyłam pogoń za...małym liskiem:

To nie sprawiedliwe. Pomyślałam. Wiedziałam co czuje. Miałam podobną sprawę. Nie wiem,jak to zrobiłam (nie było pory wilczej),ale zamieniłam się w wilka,i pobiegłam ku koniom z pogoni. Wystraszyłam i konie i ludzi,po czym chwyciłam liska i pobiegłam na polanę. Znów byłam człowiekiem. Lisek się trochę wystraszył wielkiego białego wilka,więc schował się do pnia,ale wyszedł,widząc kobietę zamiast wilka. Wzięłam go. Nie miał rodziny. Po paru dniach,kiedy szłam do lasu zobaczyłam wielki dom. Dochodził stamtąd zapach wilków,więc podeszłam i zapukałam. Lisek wtulił mi się w bluzę,tak,że nie było go widać. Otworzyła młoda,ruda kobieta.
-Witam.-powiedziała
-Ee hej. Przepraszam to pomyłka.-Zapach zniknął. Już chciałam się wycofać,kiedy zatrzymał mnie jej głos.
<Co powiedziałaś Klara?>
Od Klary- c.d James'a
-Witaj- rzekłam nieufnie i zobaczyłam, że na jego rękach śpi maleńki, biały kotek.
Wyczułam, że chłopak jest wilkołakiem.
-Jestem James.- powiedział.
-Klara.- powiedziałam.- Jestem alfą sfory wilkołaków.
-Alfą?- spytał.- Czy mógłbym dołączyć do twojej sfory?
-Oczywiście.- powiedziałam z radością i otworzyłam mu drzwi.
James był bardzo przystojny.
-Chodź za mną. Pokaże ci twój pokój, gdzie będziesz mógł położyć kotka.- rzekłam z uśmiechem.
(James?)
Wyczułam, że chłopak jest wilkołakiem.
-Jestem James.- powiedział.
-Klara.- powiedziałam.- Jestem alfą sfory wilkołaków.
-Alfą?- spytał.- Czy mógłbym dołączyć do twojej sfory?
-Oczywiście.- powiedziałam z radością i otworzyłam mu drzwi.
James był bardzo przystojny.
-Chodź za mną. Pokaże ci twój pokój, gdzie będziesz mógł położyć kotka.- rzekłam z uśmiechem.
(James?)
piątek, 19 kwietnia 2013
Od James'a
Siedziałem w zatłoczonym autobusie. Powoli mijała czwarta godzina mojej
podróży. Mudziło mi się więc nałożyłem słuchawki na uszy i zacząłem
słuchać muzyki. Wtem coś stało się z moim środkiem transportu. Wszystkim
kazali wyjść. Wyszedłem i nie czekając na zastępczy pojazd ruszyłem w
stronę lasu. Nagle zaczęło padać. Cały mokry szedzłem bez celu dalej.
Usłyszałem w krzakach ciche miałczenie. Podszedłem tam i zobaczyłem
kota:
Podniosłem go i ruszyłem w dalszą 'podróż'. Po godzinnej drodze zobaczyłem pewien ogromny dom. Podszedłem do niego i zapukałem. Wiedziałem, że mieszkają tam wilkołaki. Poznałem to po zapachu. Otworzyła mi pewna rudowłosa dziewczyna.
-Cześć.-Powiedziałem
<Klara?>
Podniosłem go i ruszyłem w dalszą 'podróż'. Po godzinnej drodze zobaczyłem pewien ogromny dom. Podszedłem do niego i zapukałem. Wiedziałem, że mieszkają tam wilkołaki. Poznałem to po zapachu. Otworzyła mi pewna rudowłosa dziewczyna.
-Cześć.-Powiedziałem
<Klara?>
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



