"Piękne."
Próbowałam wyostrzyć kadr, ale po chwili stwierdziłam, że w naturalnej ostrości kwiat będzie prezentował się o niebo lepiej.
"Jeszcze tylko perspektywa."
Zdjęcie bardzo mi się spodobało. Uwielbiałam to robić. Kochałam uczucie towarzyszące myśli, że jednym jedynym kliknięciem mogę zachować coś ważnego.
Rozłożyłam fioletowy koc i położyłam się. Ten ogród był naprawdę bardzo piękny.
"Tak wiele obiektów do ujęcia."
Byłam tu od zaledwie trzech dni, ale nie zamieniłam z nikim słowa. Przyszłam nieproszona, zajęłam miejsce i zostałam. Taki układ niezbyt mi odpowiadał, ale nie przejmowałam się tym zbytnio.
Leżałam z aparatem przy twarzy, robiąc niedbałe zdjęcia chmur przelatujących nade mną.
"Obłoki pełne wspomnień."
Nie spostrzegłam, kiedy zrobiło się ciemno. Wstałam, obejrzałam się i ponownie padłam na koc.
"Mogłoby zostać tak na zawsze. Ja, ogród i mój aparat."
Odkąd pamiętam bałam się wilków i nie tyle co strach ile nienawiść mnie do nich zniechęcał. Las otaczał świątynie, w której się wychowałam. Las pełen tych strasznych stworzeń.
"To była pomyłka."
Przez jeden głupi błąd stałam się jedną z nich. Moją jedyną pamiątką i zarazem ucieczką był mój aparat. Jedyne co napawało mnie radością w tej beznadziejnej sytuacji to fakt, że zachowałam siebie. Swoje człowieczeństwo, które niestety opuszczało mnie z każdą kolejną transformacją.
"Zawsze coś."
Nie chciałam o tym dłużej myśleć, dlatego położyłam się, ścisnęłam koc w dłoniach i nieświadomie zasnęłam.
Próbowałam wyostrzyć kadr, ale po chwili stwierdziłam, że w naturalnej ostrości kwiat będzie prezentował się o niebo lepiej.
"Jeszcze tylko perspektywa."
Zdjęcie bardzo mi się spodobało. Uwielbiałam to robić. Kochałam uczucie towarzyszące myśli, że jednym jedynym kliknięciem mogę zachować coś ważnego.
Rozłożyłam fioletowy koc i położyłam się. Ten ogród był naprawdę bardzo piękny.
"Tak wiele obiektów do ujęcia."
Byłam tu od zaledwie trzech dni, ale nie zamieniłam z nikim słowa. Przyszłam nieproszona, zajęłam miejsce i zostałam. Taki układ niezbyt mi odpowiadał, ale nie przejmowałam się tym zbytnio.
Leżałam z aparatem przy twarzy, robiąc niedbałe zdjęcia chmur przelatujących nade mną.
"Obłoki pełne wspomnień."
Nie spostrzegłam, kiedy zrobiło się ciemno. Wstałam, obejrzałam się i ponownie padłam na koc.
"Mogłoby zostać tak na zawsze. Ja, ogród i mój aparat."
Odkąd pamiętam bałam się wilków i nie tyle co strach ile nienawiść mnie do nich zniechęcał. Las otaczał świątynie, w której się wychowałam. Las pełen tych strasznych stworzeń.
"To była pomyłka."
Przez jeden głupi błąd stałam się jedną z nich. Moją jedyną pamiątką i zarazem ucieczką był mój aparat. Jedyne co napawało mnie radością w tej beznadziejnej sytuacji to fakt, że zachowałam siebie. Swoje człowieczeństwo, które niestety opuszczało mnie z każdą kolejną transformacją.
"Zawsze coś."
Nie chciałam o tym dłużej myśleć, dlatego położyłam się, ścisnęłam koc w dłoniach i nieświadomie zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz