Siedziałem w zatłoczonym autobusie. Powoli mijała czwarta godzina mojej
podróży. Mudziło mi się więc nałożyłem słuchawki na uszy i zacząłem
słuchać muzyki. Wtem coś stało się z moim środkiem transportu. Wszystkim
kazali wyjść. Wyszedłem i nie czekając na zastępczy pojazd ruszyłem w
stronę lasu. Nagle zaczęło padać. Cały mokry szedzłem bez celu dalej.
Usłyszałem w krzakach ciche miałczenie. Podszedłem tam i zobaczyłem
kota:
Podniosłem go i ruszyłem w dalszą 'podróż'. Po godzinnej drodze
zobaczyłem pewien ogromny dom. Podszedłem do niego i zapukałem.
Wiedziałem, że mieszkają tam wilkołaki. Poznałem to po zapachu.
Otworzyła mi pewna rudowłosa dziewczyna.
-Cześć.-Powiedziałem
<Klara?>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz