niedziela, 14 lipca 2013

Od Rose - c.d Alec'a


Gdy sprzątałam przy namiocie zauważyłam że z Alec'em jest jakaś dziewczyna i prowadzi mojego konia . Zaniepokoiłam się . Podbiegłam do Alec'a . Uśmiechałam się by nie zdradzić zaniepokojenia
- Nareszcie przyszedłeś .
- Rose to jest Savana . Savana to jest Rose . Poznajcie się .
- Witam miło mi - odpowiedziała dziewczyna .
- Mi też ale musimy już jechać . Prawda Alec? - odpowiedziałam z obawą jaka będzie jego reakcja .
- Racja ... Będą się o nas martwić . Nie było nas przez całą noc . Do zobaczenia .
- Papa - Odpowiedziała Savana i pomachała nam ręką .
Odjechaliśmy . Nasze konie się nieco zmęczyły i postanowiliśmy zatrzymać się na łące .
- Rose . Mamy chwilę czasu . Mogę zrobić ci parę zdjęć ?
- Jasne ... ale nie przeszkadza ci to że nie za ładnie się ubrałam ?
- Nie . Za pozuj jakoś ładnie . - odpowiedział i wyciągnął komórkę .
Postarałam się ładnie za pozować . Oto zdjęcie które otrzymałam :


- Śliczne . Dziękuje .
- Nie ma za co .
Po dłuższym odpoczynku , wróciliśmy do domu . Pisaliśmy do siebie sms'y . Nagle dostałam sms'a o następującej treści :
,, Spotkajmy się w jaskini . Czekam . Alec ''

Podpisywaliśmy się pod każdym sms'em . Uszykowałam się i wybiegłam w pośpiechu z domu . Dotarłam do jaskini . Alec wyszedł z bukietem róż . Byłam w szoku . Zaprosił mnie do środka . Gdy tam weszłam zobaczyłam że ściany oświetlone są małymi świeczkami . Ich światło rozbijało się przez kryształy . Przy jeziorku stał mały okrągły stół i dwa krzesła . Usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać .


( c.d Alec )


piątek, 12 lipca 2013

Od Alec'a- c.d Rose





Przyciągnąłem Rose do siebie i znów ją pocałowałem, tym razem odważniej. Jedną ręką trzymałem ją w talii, a drugą mierzwiłem jej włosy. Nie wiem ile czasu spędziliśmy na pieszczotach. W końcu, dziewczyna odchyliła głowę na kilka centymetrów. Widziałem rumieńce na jej twarzy. Uśmiechnąłem się łobuzersko, na co ona odpowiedziała mi kuksańcem w bok. Zaśmiałem się i zacząłem ją łaskotać. Dziewczyna próbowała się oderwać, ale złapałem ją i przytuliłem mocno, całując w czoło.
- To sen?- wyszeptała.
- A jak ci się wydaje?
- Hm, jeśli to sen, to nie chcę się budzić-mruknęła, kładąc mi głowę na piersi. To było niesamowite. Nie czułem wcześnie czegoś takiego. Rose jest dla mnie ważna. Nie chcę żeby coś się jej stało.
- Słuchaj, myślę że powinniśmy już wracać- powiedziałem, podnosząc się powoli. Dziewczyna wydała z siebie jęk, na znak protestu, ale go zignorowałem. Wstałem i zacząłem zbierać swoje rzeczy. Deszcz wreszcie przestał padać. Powietrze było rześkie.
- Idź, sprawdź co z końmi, a ja zbiorę nasze rzeczy- poleciła Rose. Skinąłem głową i ruszyłem w stronę jaskiń, które były oddalone niezły kawałek od namiotu. Pospieszyłem się trochę i szybko pokonałem ten dystans. Wszedłem do środka i już chciałem odwiązać konie, gdy jakiś dźwięk przykuł moją uwagę. W głębi jaskini, zobaczyłem leżącą postać. Podszedłem bliżej.
- Savana? To ty?- spytałem, widząc niespokojnie śpiącą dziewczynę. Savana poderwała się na równe nogi.
- Co ty tu robisz?- zapytała.
- Jechałem przez las na Karonie. Kiedy się rozpadało, rozbiłem namiot.
- A ona jest czyja?- Savana wskazała na Eter.
- Eter należy do Rose, jest ze mną.
Twarz dziewczyna trochę spochmurniała.
- A ty?- zagadnąłem. Wzruszyła ramionami.
- Zrobiłam sobie wycieczkę. Ale deszcz mi trochę przeszkodził.
Odwróciłem się, żeby odwiązać konie. Dałem im po marchewce. Zabrałem się za wyprowadzanie ich, kiedy Savana zabrała mi jedne wodze.
- Pomogę ci- zaproponowała z uśmiechem.

<Rose? Savana? Niech któraś z was dokończy>

środa, 29 maja 2013

Od Rose-c.d Alec'a

Gdy Alec wyszedł poczułam okropne zmęczenie  , ale przysięgłam sobie że nie zasnę. Myślałam o tym, że  najprawdopodobniej zakochałam się w Alec'u . Szczerze to uznałam że raczej na pewno jestem zakochana po uszy w nim . Zastanawiałam się jak mu to powiedzieć . Miałam nadzieję, że mnie nie wyśmieje . Nagle Alec przyszedł  i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę ile czasu myślałam . Chyba zauważył że jestem już zmęczona .
-Co sądzisz o małym odpoczynku - zaproponował
- Jestem potwornie zmęczona , ale muszę ci coś powiedzieć.Ja też mam ci coś do powiedzenia.- oznajmił.
Nastała niezręczna cisza. Po minie Alec'a domyśliłam się, że układa w głowie jak powiedzieć mi tę wiadomość.
-Gdy cię nie było głównie myślałam o pewnej sprawie.
-Ja też.- jego odpowiedzi były coraz bardziej zakłopotane.
Postanowiłam zacząć.
-Myślę, że bardzo dużo  nas łączy i...-urwałam nie wiedząc jak powiedzieć mu, że chcę by był moim chłopakiem.
-Ciężko mi ułożyć słowa, ale mam dla ciebie poważne pytanie.- zauważyłam, że jest zaniepokojony.
-Słucham.
-Czy chcesz...czy zechciałabyś...zostać moją partnerką?-zdziwiło mnie to, gdyż w jednym zdaniu ujął całe moje myśli.
-Tak. Chciałam cię zapytać o to samo.
Ujął moją twarz w swoje dłonie i zbliżył ją do swojej. Patrzył mi głęboko w oczy. Ta chwila była cudowna. Co raz bliżej były nasze twarze. Zbliżyły się na tyle, że czułam jego oddech na ustach. Nie dowierzałam temu co się stało, ale miałam nadzieje  że to nie był sen . Alec mnie pocałował . Jego wargi delikatnie musnęły moje . Byłam oszołomiona .


(c.d Alec )

wtorek, 7 maja 2013

Od Savany- c.d Alec'a


- Ty pierwszy - powiedziałam do Alec'a. Założyłam pierwszą strzałę na cienciwę moje łuku. Jako jedyna w Endler miałam stalowy łuk i strzały. Uważałam je za wygodniejsze i trwalsze. Usłyszałam cichy świst i strzała Aleca trafiła pare centymetrów w prawo od kółka, które narysowałam kredą na drzewie i które służyło jako tarcza do ćwiczeń.
- Nieźle ! - pochwaliłam go z uśmiechem i uniosłam łuk.
- Mogło być lepiej ... - rzekł z delikatnym uśmiechem. Napięłam cięciwe i wycelowałam. Strzała chybiła o zaledwie centymetr.
- Wow ! Jak ty to zrobiłaś ?! - spytał zaskocozny Alec.
- Praktyka - uśmiechnęłam się.

< Alec ? >



Od Alec'a- c.d Rose

Przytuliłem Rose, żeby było jej cieplej. Dziewczyna położyła mi głowę na ramieniu. Siedzieliśmy tak chwilę, słuchając dudnienia deszczu.
-Lepiej?- spytałem, przerywając ciszę.
-O wiele. Dziękuję- odparła.
-Może zjemy te kanapki?- zaproponowałem.- Wybacz, ale nie jadłem nic od rana.
-Jasne, nie ma sprawy! To ja przepraszam. Powinnam była zapytać się wcześniej- skarciła się i uderzyła w głowę, jak to robią głupie blondynki na filmach. Nie oznacza to jednak, że uważam Rose za głupią. Wręcz przeciwnie. Coraz bardziej lubiłem jej towarzystwo.
-Nic się nie stało- zapewniłem ją.
-Tylko, że kanapki są trzy, a nas dwoje...- zaczęła, ale przerwałem jej:
-Mam nóż w plecaku. Wyciągnę go i podzielimy trzecią kanapkę na pół. Proste i logiczne.
Przekroiliśmy jedną kanapkę na pół. Rose zaczęła jeść, ale ja wstałem i odtworzyłem namiot żeby wyjść.
-Gdzie idziesz?- spytała, nagle wystraszona. Uśmiechnąłem się uspokajająco i odgarnąłem jej z twarzy niesforny kosmyk włosów.
-Idę sprawdzić co z końmi. Ukryłem je w jaskini, ale mogą być trochę wystraszone.
-Wróć szybko- poprosiła. Skinąłem głową i wyszedłem.

<Rose, co robiłaś kiedy mnie nie było?>

Od Alec'a- c.d Savany

- A nie chciałabyś najpierw zjeść?- zapytałem, wskazując miskę z płatkami. Dziewczyna zarumieniła się lekko. Wstałem i odniosłem talerz do zlewu. Oparłem się o szafki plecami.
- Ty sobie spokojnie zjedz, a ja pójdę po swój łuk. Zobaczymy się za 10 minut, żebyś zdążyła się przygotować- stwierdziłem i wyszedłem z kuchni. Pobiegłem do pokoju. Z mojej szafki wyciągnąłem najcenniejszą rzecz jaką miałem - mój ręcznie robiony łuk, z drzewa jesionu. Uratował mnie przed głodówką, kiedy uciekłem z domu. Dom. Nie, nie mogę teraz o tym myśleć. Savana czeka. Wziąłem więc łuk i kołczan ze strzałami i zbiegłem na dół. Savana właśnie skończyła jeść. W ręce trzymała swój łuk. Uśmiechnąłem się do niej.
-No to chodźmy.
Poszliśmy do lasu. Wybraliśmy polanę z dużą ilością drzew, żeby mieć w co celować.
-Kto zaczyna?- spytałem.

<Savana, dokończ>

sobota, 4 maja 2013

Od Leili

Przechadzałam się po lesie, jednym z miejsc, które mnie odprężało. Tu mogłam spokojnie pomyśleć, w ciszy nabierałam sił. Zamknęłam powieki, wsłuchując się w szum wiatru, który wiał tak delikatnie, że ledwo można było go wyczuć. Trwałam tak przez dłuższy czas, gdy nagle usłyszałam a raczej wyczułam że ktoś się zbliża. Spięłam się, gotowa do ataku i odwróciłam się powoli, przede mną stał wielki, biały wilk. Domyśliłam się, że to ktoś z watahy, więc natychmiast rozluźniłam się i obserwowałam wilka z zaciekawieniem. Gdy podszedł bliżej, uśmiechnęłam się nikle.
-Ty musisz być James. Ja jestem Leila.- Odparłam, czekając na jego reakcję. Przechylił nieco głowę na bok, wpatrując się we mnie. Wiedziałam, że nie może mi odpowiedzieć ale potrafiłam rozpoznać różne zachowania. Nagle w tej samej chwili spojrzeliśmy przed siebie, zauważając drobną blondynkę. Dziewczyna dostrzegając nas, zatrzymała się na chwilę i w końcu ruszyła w naszą stronę. Przedstawiła się jako Alice Brandon. Zauważając jej niepewność, uśmiechnęłam się i uścisnęłam lekko jej dłoń.
-Jestem Leila, Leila Morgan.

<cd. James>

Od Savany


Przeciągnęłam się na łóżku i ziewnęłam przeciągle. Zza otwartego okna słyszałam śpiew ptaków i rżenie konia. Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek - 12:32. Idealna godzina by zwlec się z łóżka i wreszcie zacząć normalnie funkcjonować. Zwaliłam kołdrę w nogi materaca i wstałam. Leila już wstała. Jej łóżko było idealnie pościelone i wygładzone. Mnie tam nie interesowało jak moje będzie wyglądało. Z dołu docierał do mnie zapach jajecznicy i smażonego boczku.
- Pora na śniadanko ! - uśmiechnęłam się i podeszłam do szafy. Różnica między nią, a łóżkiem była ogromna ! Wszystko było równo poskładane. Koszule i żakiety wisiały poukładane kolorystycznie, a spodnie fasonowo. Wybrałam białą lekko sukienkę do kolan i kremowy rozciągnięty kardigan. Ubrałam na stopy balerinki, a włosy spięłam w wysoki kok. Zeszłam po schodach na dół do kuchni. Siedział w niej Alec i skubał bułkę z makiem. Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Hej ! - przywitałam się. - Gdzie jest reszta ?
- Nie wiem... Chyba na zewnątrz.. - odparł kończąc bułkę. Wyciągnęłam z szafki płatki. Wsypałam je do miski i zalałam mlekiem. Z dolnej szuflady wygrzebałam łyżkę i zaczęłam jeść.
- Chciałbyś poćwiczyć trochę łucznictwo ? - spytałam patrząc na Alec'a.

<Alexander?>

piątek, 3 maja 2013

Od Rose- c.d Alec'a

Galopowaliśmy aż dotarliśmy do lasu.
-Chyba ich zgubiliśmy .
-Tak .............. zgubiliśmy ich .
- Konie bardzo się zmęczyły . Odpocznijmy tutaj
Zamyśliłam się . Co Alec chciał mi powiedzieć . To napewno nie było to że Eter kuleje . Łączyło mnie z nim wiele .
-Rose ! Słyszysz ?- z przemyśleń wyrwał mnie jego głos
- Przepraszam zamyśliłam się . O co pytałeś ?
- zaczyna się zciemniać a konie są zbyt zmęczone by jechać , albo iść taki kawał drogi . Jesteśmy zmuszeni tu przenocować
- Oj to nie dobrze ale coś się wybyśli -byłam przerarzona . Jeszcze nigdy nie spałam poza domem , a mowa nad jeziorem !! Starałam ukryć zaniepokojenie . Nagle Alec pokazał plecak , którego wsześniej nie widziałam .
- Mam namiot i koc . Możeny się na nim położyć .
-Dobrze - zodziłam się . Dobrze to że miał ten namiot , ponieważ w nocy zaczęło padać . Było mi strasznie zimno .
-Masz coś do jedzenia - zapytał mnie
-Zaraz sprawdzę w torbie - przeszukałam całą torbę - znalazłam 3 kanapki i 2 butelki wody .
-Świetnie . Zimno ci ?
- Trochę - skłamałam gdyż było mi POTWORNIE zimno .
-Trzymaj moja kurtkę . Mi jest ciepło - uśmiechnął się ciepło i oddał mi kurtkę , po czym przytulił .
(Alec?)

Od Alec'a- c.d Rose


-Jaaa- zacząłem, ale zaraz ugryzłem się w język. Co ja mam jej niby powiedzieć?
-Tak?- ponagliła mnie.
-Twoja klacz chyba kuleje.
Dziewczyna była trochę zawiedziona, ale zaraz miejsce zawodu zajęło przejęcie i troska o Eter. Schyliliśmy się, żeby obejrzeć nogi klaczy. Wszystko było w porządku, tylko były trochę poharatane. Możliwe, że to przez kamienie których było tu pełno.
-Musiało mi się przywidzieć- wytłumaczyłem.- Dobrze że nic jej nie jest.
-Tak, to dobrze- przyznała. Usiadłem na konarze drzewa, który leżał nieopodal. Rose poszła w moje ślady, a konie zaczęły pić wodę z rzeki.
-Dużo was tu jest?- spytałem. Dziewczyna zamyśliła się.
-Kilkanaścioro. Same dziewczyny i jeden chłopak.
-Moi kumple byliby w raju- zaśmiałem się.- Opowiedz coś jeszcze.
-Naszą przywódczynią jest Klara. Mieszkamy w ogromnym domu, mamy też piękny ogród.
-Zapowiada się ciekawie.
Trwaliśmy chwilę w ciszy. Nagle mój koń zarżał głośno. Podniosłem się błyskawicznie i poparzyłem w stronę lasu, z którego przyszliśmy. Było tam pięć groźnie wyglądających wilków. Na szczęście jeszcze nas nie zauważyły.
-Musimy uciekać!- zawołała Rose. Skinąłem głową. Pobiegliśmy do koni, pomogłem jej wejść, a potem sam wsiadłem i ruszyliśmy galopem.


<Rose, co działo się dalej?>

Od Rose- c.d Alec'a


Alec nie miał gdzie mieszkać .
- Może chcesz zamieszkać u nas w domu ?
- A mogę ?
-Jasne !!!- krzyknęłam , a po chwili się zarumieniłam . Roześmialismy się . Pojechaliśmy w stronę domu , lecz nasze konie zaczęły dziwnie sie zachowywać .
-Eter spokojnie
-Karon , co sie dzieje ? Uspokuj się .
- Może coś wyczówają ?
- Nie wiem .
Pojechalismy w stronę rzeki . Było tam pięknie .
-Rose muszę ci coś powiedzieć - odparł , gdy pomagał mi zchodzić z konia .
- Słucham ?- byłam bardzo ciekawa co powie .
(Alec ? )

Od Alec'a- c.d Rose




Dogadywaliśmy się z Rose. Jakbyśmy się znali już wcześniej. Ale to dobrze.
Przytulałem dziewczynę jeszcze przez chwilę, a potem ją puściłem. Siedzieliśmy jednak dość blisko siebie.
-A co z twoją rodziną?- spytała. Wzruszyłem ramionami.
-Pewnie już o mnie nie pamiętają. Ojciec jest strasznym realistą. Nie wierzy w nic, co mogłoby być nadnaturalne. A matka nigdy mu się nie sprzeciwia. Więc jeśli każe jej zapomnieć, zrobi to.
-Przykro mi- szepnęła cicho.
-Nie ma po co. Wracamy już?
-Pewnie.
Kiedy wyszliśmy z jaskini, zobaczyliśmy dwa piękne konie, w tym mojego ogiera.
-Popatrz, to Karon i Eter!- wykrzyknęła Rose. Rumaki, które chwilę wcześniej stały spokojnie i skubały trawę, teraz podbiegły do swoich opiekunów.
-Musieli spotkać się pod tamtym wodospadem- stwierdziłem, głaszcząc grzywę Karona.
-Alec, czy ty w ogóle masz gdzie się zatrzymać?- spytała niespodziewanie Rose.
-Właściwie to nie. Zazwyczaj śpię w lesie albo jakiś jaskiniach. A czemu?- odparłem zgodnie z prawdą.


<Rose, dokończ proszę>

Od Rose- c.d Alec'a




-To była moja ulubiona piosenka ( https://www.youtube.com/watch?v=q9ayN39xmsI) - Odparłam
-Naprawdę pięknie śpiewasz -uśmiechnął się .
- Oj nie przesadzaj - Zaczęłam bawiś się breloczkiem od torby , by nie zauważył że się rumienię . ,, Rose nie przesadzaj !!! Nie możesz się rumienić kiedy ktoś ci coś powie !!!'' Wrzasnęłam sobie w głowie .
- Ładny breloczek .- powiedział z zaciekawieniem
- To serduszko które moja babcia dała mi , ponieważ moją mamę (od której był ten prezent) zabił wilk.- zasmuciłam się .
- Nie smuć się - przytulił mnie przyjacielsko . Uśmiechnęłam się lekko .
Trwaliśmy w uścisku jeszczę chwilę.
(Alec?)



Od Alec'a - c.d Rose

-Nie masz się o co martwić- zapewniłem ją i przekląłem się w duszy. "Czemu się rumienisz idioto?!"
-To dobrze- powiedziała i zaśmiała się. Ja też się zaśmiałem. Porozmawialiśmy trochę o koniach i jeździe. Rose powiedziała mi też, że lubi śpiewać.
-Zaśpiewaj coś- poprosiłem. Dziewczyna popatrzyła na mnie jakbym postradał zmysły.- No prooooszę!
-Ale ja...ja...
-Nie masz wymówki- stwierdziłem triumfalnie.
-Niech ci będzie- powiedziała w końcu. Zaśpiewała śliczną piosenkę.
-Nie słyszałem tego jeszcze. Co to była za piosenka?- spytałem.


Rose, dokończ



Od Rose- c.d Alec'a

Jeziorko które pokazał mi Alec było piękne . Siedzieliśmy na brzegu . Zapadła niezręczna cisza . Postanowiłam ją przerwać, i powiedziałam:
- Pięknie tu. - spojrzał na mnie
-  I bardzo romantycznie ... - zaczął się rumienić.
- Masz coś na myśli ?
(Alec? Brak weny -_-)

środa, 1 maja 2013

Od Alec'a- c.d Rose




Byłem zdziwiony, że się zgodziła, a jeszcze bardziej zdziwiła mnie jej prośba. No cóż, nie mogłem pozwolić, żeby się zawiodła.
Weszliśmy do tajemniczej jaskini. Wyciągnąłem latarkę, którą zawsze nosiłem przy sobie (nigdy nie wiesz, gdzie spędzisz noc) i zapaliłem ją. W jaskini zrobiło się odrobinę jaśniej. Poszliśmy w głąb. Nagle Rose krzyknęła. Odwróciłem się szybko w jej stronę, ale zaraz się uspokoiłem.
-To był tylko nietoperz- uspokoiłem ją. Nie wyglądała na przekonaną. Wyciągnąłem więc rękę w jej stronę. Jej chłodne palce splotły się z moimi. Ścisnąłem lekko jej dłoń i ruszyliśmy dalej. Minęło nas jeszcze kilka nietoperzy, ale Rose już nie krzyczała. Wystarczyło, że ściskała moją rękę. Doszliśmy w ślepy zaułek.
-Wracamy?- spytała. Popatrzyłem na nią, a potem przeniosłem wzrok na ścianę jaskini.
-Ale jesteśmy już przy końcu- odparłem.
-Jak to? To przecież ściana- zdziwiła się. Uśmiechnąłem się do niej, po czym uderzyłem w sam środek ściany. Złapałem Rose w talii i odsunąłem ją szybko na kilka metrów, żeby kamienie nic jej nie zrobiły. Po chwili podszedłem obejrzeć swoje dzieło. Dziura była wielka. Przeszedłem przez nią i podałem rękę Rose, żeby pomóc jej przejść. Już po chwili oboje staliśmy po drugiej stronie, a przed nami ciągnęło się małe jeziorko.
-Ta dam- powiedziałem, rozkładając ręce jak gość z reklamy, pokazujący samochód najnowszej generacji.
-Skąd wiedziałeś?
-Nie wiedziałem. Tam gdzie kiedyś mieszkałem, też była taka jaskinia. I w głębi niej było jeziorko. Pomyślałem, że może tu też będzie- odpowiedziałem.
-A jak rozwaliłeś ścianę?
-Uderzyłem w najsłabszy punkt.
Posiedzieliśmy chwilę przy brzegu.


<Rose, dokończ>

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Od Rose- c.d Alec'a




- Tak od dawna - odpowiedziałam . Alec był fajnym chłopakiem . Miałam z nim coś wspólnego . - To Arab ?
- Tak . A ty masz konia ?
- Tak mój to Fryz . Nazywa się Eter . A twój ?
- Karon .
- Masz ochotę na spacer . Moglibyśmy pogadać .
- Tak - uśmiechnął się do mnie . Poszliśmy do lasu . Spacerowaliśmy , gdy nagle potknęłam się o wystający korzeń . Alec mnie złapał .
- Dziękuję że mnie złapałeś . - uśmiechnęłam się nieśmiało .
- Nie ma za co . Szkoda żebyś ubrudziła się w ziemii .
- Jestem straszną niezdarą i często się potykam .
- Na pewno nie . - zaprzeczył . Był naprawdę bardo miły . - Uważam że jesteś bardzo zręczna jak na dziewczynę .
- Masz coś przeciwko dziewczynom - zapytałam żartobliwie .
- Nie . Ale ty jesteś wyjątkowo zręczna - uśmiechnął się . Poszliśmy dalej . Nagle natrafiliśmy na jakąś tajemniczą jaskinię , której nie widziałam tu wcześniej .
- O zobacz jakaś jaskinia . Wejdziemy zobaczyć co tam jest ? - zapytał
-Trochę się boję , ale dobrze możemy wejść ale pod jednym warunkiem .
- Jakim ?
- Jakby coś się stało , ty masz mnie bronić - roześmiałam się wraz z nim .
- No to wchodzimy ...
< c.d Alec >

Od Alec'a


Biegłem ile sił w nogach. Właścicielowi małego lasku, w którym przebywałem jakiś czas nie spodobała się moja wizyta. W sumie nie mogę się dziwić. Zjadłem chyba wszystkie jagody, które były w pobliżu i wystraszyłem część zwierząt.
-Jak ja cię dorwę chuliganie....!!!!!!!- słyszałem za sobą. Zaśmiałem się. Przecież on nie mógł mnie dogonić. Jestem wilkołakiem, biegam sto razy szybciej niż on.
Biegłem dalej, aż dotarłem do jaskini, w której był mój koń. Znalazłem go kilka dni temu. Wsiadłem na niego i popędziliśmy galopem. Jechaliśmy jakiś czas, kiedy Karon (bo tak nazywa się ogier) stanął nagle dęba. Ściągnąłem mocniej wodze, żeby go uspokoić. Wciągnąłem głośno powietrze i zrozumiałem co go tak przestraszyło. W pobliżu były wilkołaki.
-Spokojnie maleńki. Wszystko będzie w porządku- uspokoiłem Karona. Spokojnym kłusem pojechaliśmy dalej. Po chwili ujrzałem piękny wodospad. U jego podnóży siedziała bardzo ładna dziewczyna o ciemnych włosach. Zsiadłem z konia i podszedłem do niej.
-Witaj. Siedzisz tutaj sama?- spytałem. Dziewczyna popatrzyła na mnie nieufnie.
-Niedaleko są moi znajomi- odparła. Podałem jej rękę.
-Nazywam się Alexander, ale możesz mi mówić Alec.
-Ja jestem Rose.
Rose uścisnęła lekko moją dłoń, po czym splotła ręce na piersi.
-Miło mi cię poznać, Rose.
Mój koń parsknął i podszedł bliżej. Pogłaskałem go po grzywie.
-Co jest, mały?- szepnąłem mu do ucha.
-On wyczuwa kim jesteśmy, prawda?- odezwała się niespodziewanie, Rose. Skinąłem głową.
-Czyli się nie myliłem- mruknąłem.- Jeździsz?
Wskazałem na konia.


<Rose, dokończysz?>

sobota, 27 kwietnia 2013

Od Kanon


"Piękne."
Próbowałam wyostrzyć kadr, ale po chwili stwierdziłam, że w naturalnej ostrości kwiat będzie prezentował się o niebo lepiej.
"Jeszcze tylko perspektywa."
Zdjęcie bardzo mi się spodobało. Uwielbiałam to robić. Kochałam uczucie towarzyszące myśli, że jednym jedynym kliknięciem mogę zachować coś ważnego.
Rozłożyłam fioletowy koc i położyłam się. Ten ogród był naprawdę bardzo piękny.
"Tak wiele obiektów do ujęcia."
Byłam tu od zaledwie trzech dni, ale nie zamieniłam z nikim słowa. Przyszłam nieproszona, zajęłam miejsce i zostałam. Taki układ niezbyt mi odpowiadał, ale nie przejmowałam się tym zbytnio.
Leżałam z aparatem przy twarzy, robiąc niedbałe zdjęcia chmur przelatujących nade mną.
"Obłoki pełne wspomnień."
Nie spostrzegłam, kiedy zrobiło się ciemno. Wstałam, obejrzałam się i ponownie padłam na koc.
"Mogłoby zostać tak na zawsze. Ja, ogród i mój aparat."
Odkąd pamiętam bałam się wilków i nie tyle co strach ile nienawiść mnie do nich zniechęcał. Las otaczał świątynie, w której się wychowałam. Las pełen tych strasznych stworzeń.
"To była pomyłka."
Przez jeden głupi błąd stałam się jedną z nich. Moją jedyną pamiątką i zarazem ucieczką był mój aparat. Jedyne co napawało mnie radością w tej beznadziejnej sytuacji to fakt, że zachowałam siebie. Swoje człowieczeństwo, które niestety opuszczało mnie z każdą kolejną transformacją.
"Zawsze coś."
Nie chciałam o tym dłużej myśleć, dlatego położyłam się, ścisnęłam koc w dłoniach i nieświadomie zasnęłam.

Od Łucji- c.d Rose

-Ja jestem Łucja Cross. Miło mi.-wyczułam w niej wilkołaka.
-Hmm. Masz ładnego konia.
-Dzięki.
-Dziwne,że się nie boi.
-Opiekuję się nim odkąd pamiętam. Przyzwyczaił się.
-Chcesz dołączyć do nas? Bo chyba jesteś-zaczęłam coraz ciszej mówić-wilkołakiem-wyszeptałam.
-Tak. Jestem.
-Ok. A więc,jak już mówiłam. Chcesz do sfory?
-Tak.
-Ok. To zaprowadzę Cię do przywódczyni,Klary.-Przeszłyśmy przez kilka korytarzy. Później skręciłam w lewo i powiedziałam:
-To pokój przywódczyni. Na razie zostawiam Cię samą. Zobaczymy się później.
-Dobrze. Dziękuję.-I weszła do pokoju. Słyszałam tylko jak mówiła:
-Witam. Jestem Rose. Przyprowadziła mnie tu Łucja. Czy mogłabym dołączyć do sfory?-"Klara zapewne się zgodziła" pomyślałam i poszłam.
<Klara jak chcesz to dokończ>

Od Alice

Moja historia zaczęła się pewnego wiosennego dnia. Jak zawsze dzień rozpoczynałam od długiego spaceru z moją ukochaną princess. Jest ona dalmatyńczykiem, którą dostałam na swoje 12 urodziny. Pomału poszłyśmy w stronę lasku do ,którego często chodzimy. Lubiłam to miejsce, ponieważ było tam dużo zwierząt jak i wspaniałe, zapierające wdech w piersiach widoki. Lecz to co zobaczyłam całkowicie mnie zszokowało. Ujrzałam przepiękną dziewczynę o długich, czarnych włosach a przy niej stał ogromny, biały wilk. (Domyśliłam się że jest to wilkołak) Nie pewnie podeszłam do nich.
-Witajcie. Jestem Alice Brandon
Dziewczyna uśmiechnęła się i wyciągnęła do mnie rękę.
<cd. Leila>

środa, 24 kwietnia 2013

Od Rose

Wszystko zaczęło się pewnego dnia . Postanowiłam jechać na przejażdżkę moją klaczą , która miała na imię Eter . Ciężko było to nazwać przejażdżką gdyż miałam pełno bagaży. Bardzo podobała mi się okolica. Postanowiłam tam zostać . Moja klacz dziwnie się zachowywała ale przewidziałam to gdyż było to terytorium innych wilkołaków . Eter miała zaufanie tylko do mnie i moich rodziców. Nagle usłyszałam rozmowę i zobaczyłam że niedaleko jest wielki dom . Postanowiłam zobaczyć kto tam mieszka . Zadzwoniłam do drzwi . Otworzyła mi dziewczyna o rudych włosach .
-Witaj . Jestem Rosalie Moon , ale mów mi Rose.
Dziewczyna wyglądała na miłą . Uśmiechnęłam się do niej
<cd. Łucja>

wtorek, 23 kwietnia 2013

Od Klary- c.d James'a

-Znam kilka zespołów, które lubię, ale nie mam ulubionego.- powiedziałam.- Przejdziemy się?- spytałam z błyskiem w oku.
-No pewnie!- odpowiedział z radością.
-To chodź!- ponagliłam go i pobiegłam na dwór.
Słyszałam głośne kroki chłopaka, biegnącego za mną. Gdy wyszłam na dwór od razu poczułam popołudniową bryzę. Po chwili James znajdował się tuż przy mnie. Dużo czasu zajęło nam rozmawianie o wszystkim i o niczym, zwiedzanie terenów i wygłupianie się. Gdy przechodziliśmy przez las zobaczyłam małego królika uwięzionego w klatce. Natychmiast podbiegłam do niego i wypuściłam malucha.
-Niech tylko dorwę tego, który to zrobił.- warknęłam.
Byłam zła, lecz poszliśmy dalej. Po krótkim czasie podróży doszliśmy do obrzeża terenów. Postanowiliśmy wracać. Po kilku chwilach drogi powrotnej wdepnęłam w zatrzask, a moja noga utknęła w metalowej pułapce. Ciężko upadłam na ziemię. Poczułam niewyobrażalny ból w okolicahc kostki, a z mojej nogi zaczęła lać się krew.

 Chodzi o taki rodzaj pułapki:


(James?)

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Od Łucji- c.d Klary

Zaprowadziła mnie do pięknego dużego pokoju,położonego na którymś piętrze wielkiego budynku.
-Będziesz mieszkała z Chole i ze mną.
-Ok. A kto to Chole? Domyślam się,że członek waszej sfory,tylko kiedy ją poznam?
-Jak przyjdzie do pokoju.-powiedziała z uśmieszkiem-za jakąś godzinkę.
-Ok. Dziękuję ci.
-Proszę.-Nagle,z mojej kieszeni wysunął się rudy lisi ogonek.-Hmm? Co to? Chyba nie polujesz dla futra?
-Nie. Skondrze. To moja mała przyjaciółka. Gonili ją ludzie.-wychyliła łepek z kieszeni.
-Słodka. Ale poznam twoją przyjaciółkę później. Na razie muszę iść. Pa.
-Pa.-I poszła. Weszłam do pokoju i rozpakowałam się. Po tej czynności,powiedziałam do młodej lisiczki.
-Trzeba Cię jakoś nazwać. Nie lubisz imion typu Fafik?-Zwierze potrząsnęło głową na nie-Ja też-uśmiechnęłam się-Możeee-chwila namysłu- Forest?-stworzonko zaczęło skakać i kiwać głową na tak.-hahahah. Mi też się podoba to imię. A więc od dziś jesteś Forest.-Nagle w myślach usłyszałam: "Piękne piękne imię. Mam tylko jedną prośbę. Mogę zostać twoją towarzyszką i najleprzą przyjaciółką?"
-T-to ty?-pokiwała głową-wow nie wiedziałam,że masz moce-"To nie ja tylko ty. Nie wiesz jakie masz moce?"-Jeszcze odkrywam. A i oczywiście,że możesz być moją przyjaciółką i towarzyszką-powiedziałam z uśmiechem.
Od kiedy się nią zajmowałam zaczęła pięknieć. Była coraz więkrza i śliczniejsza. Bardziej zadbana. Lecz pewnego dnia,jej nogi zaczęły się dłuzyć (trochę za bardzo) zaczęłam się tym martwić. Ale jak tak myślałam do pokoju weszła Chole.
-Kim jesteś?-zapytała nieufnie.
-Jestem nowa. Mam na imię Łucja a ty pewnie jesteś Chole?
-Tak zgadza się. Witam w sforze.-Powiedziała. Po tych słowach zobaczyła liska.
<Co powiedziałaś Chole?>

 Lisek jak zaczęłam się nim opiekować (bardziej zadbany):



 Lisek teraz:





Od Klary- c.d Łucji

-Poczekaj.- powiedziałam spokojnie.- Czy jesteś wilkołakiem?- spytałam cicho.
Dziewczyna odsunęła się ode mnie.
-Tak.- powiedziała nieufnie.
Ucieszyłam się w duchu, ponieważ nie chciałam jej zabijać co powinnam zrobić jeżeli niewłaściwa osoba dowiedziłaby się o naszym istnieniu.
-A ty?- spytała nie przysuwając się.
-Jestem założycielką i Alfą sfory wilkołaków.- powiedziłam dumnie.
-Naprawdę?- spytała z błyskiem w oczach.
-A dlaczego miałabym kłamać?- spytałam ironicznie.
-Mogłabym dołączyć?- powiedziała.
-Wiesz, co?... Zadajesz za dużo pytań.- powiedziałam śmiejąc się.- Oczywiście, że możesz.- odrzekłam.
(Łucja?)

niedziela, 21 kwietnia 2013

Zmiany!

Żaden wilkołak nie może zmieniać się w wilka ot tak. Przemiana następuje tylko w czasie działania amartantu. Proszę to zapamiętać i nie pisać, że nauczyliście się przemieniać kiedy chcecie!!!
Alfa, Klara

sobota, 20 kwietnia 2013

Towarzysze!

Na naszym blogu pojawili się towarzysze! Teraz każdy wikołak może mieć swojego puszystego (lub nie) przyjaciela. Wystarczy wysłać ten formularz:
link do zdjęcia (realne)
Imię:
Rasa:
Płeć:
Charakter:
Właściciel:

Od James'a- c.d Klary

Poszedłem za Klarą. Dziewczyna poprowadziła mnie do góry, otworzyła drugie drzwi od strony schodów i wprowadziła mnie do środka. Pokój, do którego weszliśmy był ogromny. Miał jasne ściany. W pomieszczeniu stały trzy łóżka, szafa i jakiś stolik.
-Na razie będziesz mieszkał tu sam.-Powiedziała Klara.
-Aha...-Odparłem i rzuciłem mój plecak na najbliższe łóżko, po czym na nim usiadłem.
Zapanowała niezręczna cisza, więc zapytałem.
-Masz jakieś ulubione zespoły?-Uśmiechnąłem się.
<Klara?>

Od Łucji- Historia

A oto moja Historia:
Miałam jak zwykle długi, nudny,samotny dzień. Żyłam jak normalny człowiek,ale kochałam,kiedy zamieniałam się w wilka. Czułam się wolna,ale musiałam się ukrywać. Każdy,kto miał do czynienia z łowcą,wie,że on wyczuwa wilkołaki, a ja mam u niego dług życia (nie zauważył mnie,kiedy napadł rodzinę ale dowiedział się,że przeżyłam i od tamtej pory na mnie poluje). W szkole nie miałam przyjaciół. W domu nie miałam nikogo,kto mógłby mnie powitać. Pewnego deszczowego dnia, zobaczyłam pogoń za...małym liskiem:



 To nie sprawiedliwe. Pomyślałam. Wiedziałam co czuje. Miałam podobną sprawę. Nie wiem,jak to zrobiłam (nie było pory wilczej),ale zamieniłam się w wilka,i pobiegłam ku koniom z pogoni. Wystraszyłam i konie i ludzi,po czym chwyciłam liska i pobiegłam na polanę. Znów byłam człowiekiem. Lisek się trochę wystraszył wielkiego białego wilka,więc schował się do pnia,ale wyszedł,widząc kobietę zamiast wilka. Wzięłam go. Nie miał rodziny. Po paru dniach,kiedy szłam do lasu zobaczyłam wielki dom. Dochodził stamtąd zapach wilków,więc podeszłam i zapukałam. Lisek wtulił mi się w bluzę,tak,że nie było go widać. Otworzyła młoda,ruda kobieta.
-Witam.-powiedziała
-Ee hej. Przepraszam to pomyłka.-Zapach zniknął. Już chciałam się wycofać,kiedy zatrzymał mnie jej głos.
<Co powiedziałaś Klara?>

Od Klary- c.d James'a

-Witaj- rzekłam nieufnie i zobaczyłam, że na jego rękach śpi maleńki, biały kotek.
Wyczułam, że chłopak jest wilkołakiem.
-Jestem James.- powiedział.
-Klara.- powiedziałam.- Jestem alfą sfory wilkołaków.
-Alfą?- spytał.- Czy mógłbym dołączyć do twojej sfory?
-Oczywiście.- powiedziałam z radością i otworzyłam mu drzwi.
James był bardzo przystojny.
-Chodź za mną. Pokaże ci twój pokój, gdzie będziesz mógł położyć kotka.- rzekłam z uśmiechem.
(James?)

piątek, 19 kwietnia 2013

Od James'a

Siedziałem w zatłoczonym autobusie. Powoli mijała czwarta godzina mojej podróży. Mudziło mi się więc nałożyłem słuchawki na uszy i zacząłem słuchać muzyki. Wtem coś stało się z moim środkiem transportu. Wszystkim kazali wyjść. Wyszedłem i nie czekając na zastępczy pojazd ruszyłem w stronę lasu. Nagle zaczęło padać. Cały mokry szedzłem bez celu dalej. Usłyszałem w krzakach ciche miałczenie. Podszedłem tam i zobaczyłem kota:










Podniosłem go i ruszyłem w dalszą 'podróż'. Po godzinnej drodze zobaczyłem pewien ogromny dom. Podszedłem do niego i zapukałem. Wiedziałem, że mieszkają tam wilkołaki. Poznałem to po zapachu. Otworzyła mi pewna rudowłosa dziewczyna.
-Cześć.-Powiedziałem
<Klara?>